Przynajmniej nie ma chlapy na zewnątrz, ani śnieżycy, ogólnie pogoda w miare sprzyja wędrówce po mieście.
A na początek dnia: pudding korzenny (pół szklanki wymieszanego ryżu z kaszą jęczmienną, łyżeczka manny i przyprawa korzenna gotowane na mleku) z mandarynką i rodzynkami :)
A co do wczorajszych zaliczeń: to nie wiem co w tym jest, ale trzymanie kciuków pomaga... albo to czary albo umysł ludzki tak się ustawia, że wszystko wyjdzie :)
Z angielskiego ustnego dostałam 4 i na koniec o dziwo! też 4 :)
Kolos ze statystyki poszedł też zaskakująco dobrze, dostałam 5, co daje na koniec również 5! :) (bo wyciągnął średnią z obydwu kolosów)
I mogę powiedzieć już żegnaj statystyko :P
Nadal jestem w szoku!
Dziękuję Wam za wsparcie :* !
<3